W ostatnich latach obserwujemy niepokojące zjawisko – pies coraz częściej staje się „produktem” wpisującym się w aktualne trendy, a nie żywym stworzeniem, którego potrzeby fizyczne i psychiczne powinny być priorytetem. Moda na konkretne rasy sprawia, że wiele osób kupuje psa oczami – kierując się wyglądem, kolorem sierści, „słodkością” lub prestiżem, zupełnie pomijając aspekt zdrowia, użytkowości czy pierwotnego przeznaczenia rasy.
Hodowca a producent – dwie różne filozofie
W tym kontekście warto odróżnić hodowcę od producenta i rozmnażacza:
- Hodowca kynologiczny to osoba, która kieruje się wiedzą, pasją, odpowiedzialnością i troską o dobro zwierząt. Selekcjonuje psy nie tylko pod kątem wyglądu, ale przede wszystkim zdrowia, psychiki i zachowania. Hodowca wykonuje badania genetyczne, współpracuje z lekarzem weterynarii, prowadzi socjalizację szczeniąt i pozostaje w kontakcie z nowymi właścicielami. Celem hodowcy jest ulepszanie rasy i zachowanie jej wartości użytkowych.
- Producent (komercyjny rozmnażacz) traktuje psy jak towar handlowy, który ma się szybko sprzedać i przynieść zysk. Nie przeprowadza badań, nie zna linii genetycznych, rozmnaża nawet chore osobniki, jeśli tylko „dobrze się prezentują” i są modne. Nie interesuje go los szczeniąt po sprzedaży – liczy się tylko popyt i pieniądze.
- Rozmnażacz amatorski to osoba, która może nawet działać w dobrej wierze, ale nie ma wiedzy kynologicznej, nie rozumie zasad dziedziczenia i odpowiedzialnej selekcji. Często „dla dzieci” lub „bo suka miała cieczkę” dopuszcza psy bez rodowodu i bez świadomości konsekwencji zdrowotnych czy behawioralnych.
Moda niszczy rasy – przykłady ekstremalnych zmian
Poniżej kilka ras, które najbardziej ucierpiały na skutek mody i nieodpowiedzialnego rozmnażania:
1. Mopsy i buldogi francuskie (psy brachycefaliczne)
- Skrócone kufy sprawiają, że nie potrafią swobodnie oddychać, szczególnie latem – wiele z nich wymaga operacji podniebienia lub nozdrzy.
- Mają problemy z termoregulacją, przez co łatwo ulegają przegrzaniu.
- Często cierpią na choroby oczu, stawów, a samice nie są w stanie urodzić naturalnie – wymagają cesarskiego cięcia.
2. Buldogi angielskie
- Skrajnie zdeformowane ciała, ciężka budowa i skrócone nosy powodują, że niektóre nie są w stanie samodzielnie się rozmnażać ani rodzić.
- Szybko się męczą, mają problemy z kręgosłupem, biodrami, skórą i układem oddechowym.
3. Chihuahua i pomeraniany (miniaturyzacja)
- Moda na „mini pieski do torebki” doprowadziła do hodowli skrajnie małych osobników z kruchymi kośćmi, problemami neurologicznymi, sercowymi i oddechowymi.
- Samice często nie są w stanie donosić ciąży ani urodzić bez interwencji lekarskiej.
4. Owczarek niemiecki (linia wystawowa)
- Przesadne „opadnięcie zadu” i nadmierna kątowość kończyn tylnych prowadzi do dysplazji, bólu, a nawet paraliżu.
- Psy te często nie nadają się już do pracy ani sportu, mimo że rasa pierwotnie była użytkowa.
5. Shar Pei, Cavalier King Charles Spaniel
- Zbyt duża ilość skóry, zbyt wypukłe oczy, a także problemy neurologiczne i sercowe są skutkiem przesadnej selekcji pod kątem wyglądu.
Odpowiedzialność leży po stronie hodowcy i nabywcy
Prawdziwy hodowca dba o przyszłość rasy. Przeprowadza badania (np. w kierunku dysplazji, chorób serca, testy DNA), wybiera skojarzenia z myślą o zdrowiu i temperamencie potomstwa, nie rozmnaża psów tylko dlatego, że są „modne”. Ogranicza liczbę miotów, dba o dobrostan suki i jej regenerację, zapewnia maluchom kontakt z człowiekiem i wzorce zachowań już od pierwszych dni życia.
Tymczasem producent (lub rozmnażacz) bazuje na tym, co „się sprzedaje”. Nie interesuje się losem szczeniąt, nie inwestuje w zdrowie reproduktorów, nie prowadzi ewidencji – jego „działalność” często nie jest nawet legalnie zgłoszona.
Jak nie wspierać cierpienia?
Kupując psa:
- Sprawdź, czy hodowca przeprowadza badania rodziców.
- Zobacz, w jakich warunkach trzymane są szczenięta i dorosłe psy.
- Nie daj się zwieść słodkim zdjęciom i marketingowym hasłom.
- Unikaj osób, które oferują „miniaturki”, „mikro psy” czy „inne niż wszystkie” bez dokumentów potwierdzających pochodzenie.
Podsumowanie
Moda przemija, a pies to żywe stworzenie na kilkanaście lat.
To nie wygląd, a zdrowie, psychika i funkcjonalność powinny decydować o tym, jak hodujemy psy.
Dlatego jako federacje, stowarzyszenia i odpowiedzialni hodowcy musimy edukować, uświadamiać i piętnować pseudohodowlę ukrytą pod płaszczykiem „mody”.
Niech pies będzie psem — nie gadżetem ani produktem.

No comments.